Uncategorized
0128
Kurz zgrzytał na zębach, ale nie wolno było otworzyć pyska, trzeba było znosić to, jak znosi się nocny chłód bez dachu i bez ognia strażniczego.
Leżał w kurzu, zapomniany i wyczerpany,Z oczami pełnymi niemej prośby.Świat przechodził obok – zimny
Uncategorized
070
Przez te dni ciało nauczyło się oszczędzać każdy ruch…
Siedział na gołym betonie obok obdartego materaca, skulony tak, jakby chciał być mniejszy od własnego cienia.
Uncategorized
01.6k.
To był pies – kiedyś zapewne radosny i pełen życia…
Leżał na zimnej ziemi, wtulony w kamienie tak mocno, że zdawał się być ich częścią. Jego ciało było złamane
Uncategorized
0237
Kiedy człowiek zobaczył go po raz pierwszy…
Siedział skulony wśród mokrych liści, jakby sam świat chciał ukryć go przed ludzkimi oczami.
Uncategorized
015k.
Mężczyzna znalazł na poboczu rannego psa. Kiedy zawiózł go do lekarza — dowiedział się, czyim pupilem on kiedyś był.
Wyobraźcie to sobie: jedziecie pustą, wiejską drogą. Ani domów, ani ludzi — tylko las i żwir przy drodze.