Leżał w kurzu, zapomniany i wyczerpany,Z oczami pełnymi niemej prośby.Świat przechodził obok – zimny
Siedział na gołym betonie obok obdartego materaca, skulony tak, jakby chciał być mniejszy od własnego cienia.
Leżał na zimnej ziemi, wtulony w kamienie tak mocno, że zdawał się być ich częścią. Jego ciało było złamane
Siedział skulony wśród mokrych liści, jakby sam świat chciał ukryć go przed ludzkimi oczami.
Wyobraźcie to sobie: jedziecie pustą, wiejską drogą. Ani domów, ani ludzi — tylko las i żwir przy drodze.