Stał pośrodku drogi, jakby nie wiedział, w którą stronę ma pójść. Jego sierść – cienka, miejscami ostrzyżona
Stał lekko pochylony, jakby każdy oddech był dla niego wysiłkiem. Przez brudną, skołtunioną sierść ostro
Ona leżała w zimnym, metalowym boksie, jakby stapiała się z szarymi ścianami, i tylko oczy zdradzały
Zatrzymałem się, gdy ją zobaczyłem. Małe, drżące stworzenie, które bardziej przypominało cień samego
— „Trzymaj się, maluszku… jeszcze chwilę, wytrzymaj…” — wyszeptała cicho kobieta, delikatnie ujmując