Leżał na zimnej, betonowej posadzce, prawie nie oddychając. Każdy wdech był jak cios nożem w płuca, a
On nie skomlał. Nie szczekał. Nawet nie próbował się odpełznąć. Po prostu leżał — na zimnej, zakurzonej
Ona nie rozumiała, dlaczego wszystko nagle się zmieniło. Jeszcze rano radośnie biegała po podwórku, próbując