Leżał zwinięty w kłębek na dnie głębokiego dołu, gdzie ziemia wydawała się chłodniejsza niż samo życie.
Drżał na zimnym, metalowym stole, jego chudziutkie ciałko ledwo trzymało się z sił. Bandaż na łapce przesiąkł
Siedział na tylnym siedzeniu samochodu, skulony w rogu, jakby chciał zniknąć w cieniu. Na czole miał
Widziałem psa, któremu skradziono słowo,czarna taśma — jak noc bez żadnej gwiazdy;wargi związane, oddech
Nie śnieg znalazłem na poboczu,lecz wiatr wysuszył puch drżący,wygłodzony jak grzech,a spojrzenie, co