Uncategorized
0951
Jego ciało drżało ze słabości, ogon leżał bez ruchu…
Siedział na zimnym betonie, chudy aż do kości, z gasnącymi oczami, z których płynęły prawdziwe łzy.
Uncategorized
086
Wydawało się, że jeszcze chwila — i oddech się urwie…
Leżał na metalowym stole, jego ciało drżało ze słabości. Sierść była skołtuniona w brudne kłaki, na łapach
Uncategorized
0720
Ostatnie tygodnie jadł wszystko, co znalazł…
Stał na drodze, chwiejąc się z wycieńczenia. Jego ciało było jednym wielkim żebrem, skóra zwisała fałdami
Uncategorized
0432
Jeśli się poddam — oni znikną. Jeśli zamknę oczy, chłód zabierze…
Przez kurz i kamienie, przez gwar podwórza,Leży wtulona — psia dusza wzburzona.Wokół ruiny, rozsypane
Uncategorized
0194
Wokół panowała ciemność — nie nocna, lecz lepka, gliniasta, odbierająca siły…
Tonę w ziemi, co ścisnęła mój ślad,Świat wokół milczy, w nim odpowiedzi brak.Każdy oddech — jak bitwa