
Na polu usianym dyniami leżał w słabym stanie drobny czarny szczeniak, zwany Zephyr. Jego ciałko opowiadało smutną historię walki o przetrwanie. Rybki jego żeberek były widoczne przez skórę, a jego futerko w niektórych miejscach opadło, co dodatkowo podkreślało, jak bardzo cierpiał. Kolokwialnie mówiąc, jego duch balansował między życiem a poddaniem się.
Od dłuższego czasu nikt nie wiedział, jak długo był porzucony, ale najważniejsze było to, że w końcu ktoś go dostrzegł. Przechodzień zauważył wyczerpanego szczeniaka i natychmiast postarał się o pomoc. Zephyr został przetransportowany do pobliskiej kliniki weterynaryjnej, gdzie pracownicy natychmiast rozpoczęli leczenie z powodu niedożywienia i odwodnienia. Jego szanse były niepewne, ale wciąż miał w sobie wolę walki.

Wkrótce lokalne władze skontaktowały się z Towarzystwem Humanitarnym w Lincoln, prosząc o pomoc. Ekipa nie wahała się ani chwili. „Otrzymaliśmy pilną prośbę o uratowanie tego 9-miesięcznego szczeniaka, który został znaleziony w stanie głodu i wyniszczenia”, relacjonowało później towarzystwo w poście na Facebooku.
Kiedy Matt Madcharo, dyrektor wykonawczy, przedstawił historię Zephyra swojemu zespołowi, wszyscy byli poruszeni. „Podzieliłem się tym z naszymi pracownikami”, powiedział Madcharo w rozmowie z Dodo. „Wszyscy od razu poczuli, że musimy jej pomóc.”

Towarzystwo humanitarne szybko zorganizowało transport Zephyra do Kansas State Veterinary Hospital, gdzie mogła otrzymać specjalistyczną opiekę. Tam zespół weterynarzy i studentów pracował dniami i nocami, aby pomóc jej odzyskać siły. Powoli zaczęła przybierać na wadze, jej ciało reagowało na jedzenie i płyny po raz pierwszy od wielu dni.
Nawet w obliczu exhaustion, delikatna natura Zephyra zaczęła się ujawniać. „Zawsze wita wszystkich, którzy ją odwiedzają, machając ogonem”, powiedział Madcharo. „Lubi, gdy głaszczą ją po głowie i jest bardzo, bardzo słodką dziewczynką!”
W miarę upływu dni determinacja Zephyra stała się oczywista. Dzięki pomocy jej zespołu medycznego, nauczyła się ponownie chodzić, robiąc dziesięć do piętnastu kroków na raz. Każdy, nawet najmniejszy ruch, był świętowany jako zwycięstwo. Jej ratownicy nie mogli powstrzymać uśmiechów za każdym razem, gdy stawała samodzielnie, a jej ogon swobodnie machał za nią.
Informacje o jej historii zaczęły się rozprzestrzeniać, a wsparcie zaczęło napływać. Darowizny, wiadomości i modlitwy płynęły od miłośników zwierząt, którzy zostali poruszeni jej wytrwałością. Każdy wkład pomagał sfinansować opiekę medyczną, która dawała Zephyr realną szansę na powrót do zdrowia.

W tej chwili Zephyr pozostaje pod obserwacją w szpitalu, nadal się leczy i zyskuje na sile. Gdy będzie w stanie jeść samodzielnie i nie będzie już potrzebowała zgłębiania, będzie gotowa na następny krok – znalezienie domu zastępczego, gdzie po raz pierwszy będzie mogła doświadczać miłości i komfortu.

Jej ratownicy wierzą, że jej przyszłość będzie jasna. „Jeśli nie wystąpią inne problemy, powinna całkowicie wyzdrowieć i znaleźć kochający dom, gdy będzie gotowa!”, powiedział Madcharo.
Od pól, gdzie prawie straciła życie, po szpital, w którym odzyskała nadzieję, historia Zephyra już zainspirowała niezliczone osoby. Jej wola życia oraz dobroć nieznajomych przekształciły jeden z najciemniejszych momentów jej młodego życia w początek czegoś pięknego.
Na koniec chcielibyśmy, byście podzielili się tą historią z innymi, aby zmotywować ich do działania i dalszej pomocy potrzebującym zwierzętom.






