Wiosną 2019 roku wolontariusze z organizacji Stray Rescue of St. Louis otrzymali druzgocące zgłoszenie: przywiązany do płotu leżał poważnie ranny pies. Na miejscu okazało się, że problem był znacznie większy, niż początkowo sądzono — zwierzę wyglądało jakby jego pysk urosnął kilkukrotnie.
Widok na poranionego psa zszokował zespół; natychmiast przystąpiono do działań ratunkowych. Ujęto go delikatnie, odwiązano od ogrodzenia i przewieziono do kliniki weterynaryjnej, gdzie rozpoczęto skomplikowaną terapię.
Pozornie bezimienny podopieczny otrzymał później imię Marco. Stan zdrowia wewnętrznego wskazywał na rozległe zakażenie — zwierzę trafiło do szpitala weterynaryjnego z sepsą i musiało pozostać pod opieką lekarzy przez długie tygodnie, otrzymując płyny dożylne, antybiotyki i inne leki stabilizujące.
Najważniejsze: nawet po przejściach Marco nadal odnosił się do ludzi z ufnością.
Lekarze i wolontariusze nie mieli pewności, jaka była przeszłość Marco, ale ran wskazywały na możliwość udziału w okrutnych praktykach, takich jak walki psów. Mimo obrażeń i bólu pies utrzymywał kontakt z opiekunami, szukając czułości i wsparcia.
- Zgłoszenie i odnalezienie przy płocie
- Natychmiastowy przewóz do kliniki
- Miesiące leczenia z płynami dożylnymi i antybiotykami
- Okres rekonwalescencji i opieka zastępcza
- Adopcja przez opiekunkę zastępczą
W trakcie leczenia specjaliści podkreślali, że pomimo ogromnego cierpienia zwierzę nie straciło zaufania do ludzi. Jego postawa stała się motorem dla zespołu — wszyscy prosili go, by wytrwał i powalczył o życie.
Wolontariusze zauważyli, że Marco mimo ran ciągle szukał kontaktu z człowiekiem — dawał i przyjmował uczucie, co dodało im determinacji, by go uratować.
Po długim okresie leczenia opieka weterynaryjna przyniosła efekty: obrzęki ustąpiły, a po niedawnym pacjencie zaczęła ujawniać się jego prawdziwa, łagodna twarz. Rekonwalescencja pozwoliła mu wrócić do dawnej sylwetki i nastroju.
Kiedy lekarze uznali, że Marco jest wystarczająco zdrowy, trafił do domu tymczasowego. Jego tymczasowa opiekunka, Katie, szybko się z nim związała i niebawem oficjalnie go adoptowała. Dziś żyje w kochającej rodzinie ludzkiej i towarzystwie innych psów ze schroniska.
Katie opisała go później jako rozpieszczonego, ale cudownie pełnego charakteru towarzysza: śmieszny, czujny, inteligentny i niezwykle czuły. Jego codzienne rytuały obejmują pilnowanie okolicy z ulubionego okna oraz… kradzież koców przed snem.
Obecnie Marco korzysta z komfortu i bezpieczeństwa. Trauma, którą przeszedł, należy już do przeszłości dzięki ludziom, którzy go uratowali i pomogli mu odzyskać zdrowie.
Katie wspomina, że najurokliwsze są jego przechylone główka i czułe zachowania — i że nie wyobraża sobie inaczej spędzać z nim dnia.
Podsumowanie: Historia Marco to opowieść o dramatycznym uratowaniu, determinacji zespołu weterynaryjnego i odzyskanym zaufaniu ze strony psa. Z poważnej choroby i zaniedbania wyszedł dzięki intensywnej terapii, miłości wolontariuszy oraz nowemu domowi zastępczemu, który przemienił się w adopcję na zawsze.
Aby wspierać organizacje ratujące porzucone i skrzywdzone zwierzęta, można przekazać darowiznę na rzecz Stray Rescue of St. Louis lub lokalnych schronisk — każdy gest pomaga kolejnemu zwierzakowi odzyskać szansę na normalne życie.







