
W palącym słońcu, w zapomnianym zakątku, miała miejsce scena, która łamała serce: wychudzona suka, której skóra zdradzała skrajny głód i pragnienie, była przywiązana do zardzewiałego słupa. Ledwo trzymała się na nogach, lecz matczyna instynkt kazał jej pochylać się nad maleńkimi szczeniętami, które przytulały się do niej w poszukiwaniu ciepła i mleka.
Metalowe łańcuchy na jej szyi – nie tylko symbol zniewolenia – odzwierciedlały beznadzieję jej sytuacji. Wypłowiałe, zapadnięte oczy nie błagały o litość dla niej samej; w ich głębi można było odczytać jedną, jedyną prośbę — o ratunek dla jej potomstwa. Wewnętrznie szeptała: 'Nie potrzebuję niczego, byle tylko moje dzieci przeżyły’.
Scenę zauważyła grupa wolontariuszy zajmujących się ratowaniem zwierząt. Jeden z nich, nie mogąc się oprzeć, padł na kolana przed nieszczęśliwą matką. Mimo wyczerpania, suka nie okazywała agresji; tylko głęboki oddech, jak gdyby przyznając, że pomoc w końcu nadeszła.






