Wyrwano mi światło z duszy i twarzy,
Lecz serce tak samo wiernie bije.
Wierzę: znajdzie się dłoń i słowa,
Co szepczą cicho: „Jesteś potrzebny, żyjesz…”
Patrzę na ten świat jednym okiem, a mimo to próbuję odnaleźć w nim coś ciepłego. Kiedyś widziałem od razu dwa horyzonty: słońce, dzieci biegnące za mną, miękką trawę. Teraz połowa tego świata jest dla mnie ukryta w ciemności i każdy mój krok stawiam ostrożnie. Ale przecież żyję, prawda? A skoro żyję — mam jeszcze nadzieję.
Nie wiem, dlaczego tak się stało. Głośny huk, ból, krzyki… a potem pustka, z której powróciłem już inny. Śnią mi się koszmary, budzę się mrużąc powieki, jakbym chciał odzyskać to, co już nigdy nie wróci. Myślę: „Może stałem się niepotrzebny? Może teraz nikt nie będzie chciał mnie pogłaskać, bo nie jestem już taki jak dawniej?”
— „Poradzisz sobie, maluchu” — szepcze kobieta, pochylając się nade mną. Jej palce delikatnie poprawiają kołnierz, a ja czuję jej oddech. Słyszę drżenie w jej głosie i w mojej piersi rodzi się ciepło: okazuje się, że wciąż jestem potrzebny choćby jednej osobie.
Czasem mówię sam do siebie w ciszy:
„Jesteś silny. Nie masz prawa się poddać. Bo jeśli się poddasz — zgaśnie cała ta wiara, którą w ciebie włożyli ci, którzy nadal wierzą w dobro”.
A zaraz potem przychodzi inna myśl:
„A jeśli nikomu nie jestem potrzebny? Jeśli moja droga skończyła się w dniu, w którym straciłem oko?”
Te myśli rozrywają mnie od środka. Chcę wierzyć, że świat nie jest tak okrutny, jak się wydaje. Że za tymi drzwiami jest ktoś, kto powie: „Jesteś piękny. Jesteś wyjątkowy. Zasługujesz na szczęście, tak jak wszyscy”.
Kobieta, która się mną opiekuje, czasem siada obok i, sądząc, że nie słyszę, cicho płacze.
— „Jak mogli to zrobić? Jak można było skrzywdzić kogoś, kto po prostu kocha?” — jej słowa toną we łzach.
Słucham jej i rozumiem, że może właśnie dla niej muszę przeżyć. Dla niej i dla siebie. By udowodnić, że nawet tracąc część siebie, można kochać całym sercem.
Wciąż pamiętam zapachy — zapach domu, zapach porannego powietrza, zapach dłoni, w których czułem ciepło. Została mi pamięć, została mi dusza, która wciąż szuka światła.
I nawet jeśli patrzę tylko jednym okiem, wciąż szukam spojrzenia pełnego miłości. Bo jedno oko wystarczy, aby zobaczyć tego, kto stanie się dla mnie całym światem.







