Woda, brązowa i mętna, zaczęła wstępować na ulice Harbor City w sposób, który budził przestrach. Wydawało się, że poziom wody rośnie z nieubłaganą determinacją, pochłaniając domy i całe życie mieszkańców. Nie chodziło jedynie o zniszczone budynki; struktury życia społecznego, wspomnienia oraz wszystkie te małe rzeczy, które składają się na codzienność, zostały wchłonięte przez nieustający potop. Gdy chaos osiągnął swoje apogeum, a ludzie desperacko walczyli o przetrwanie, inna bitwa toczyła się z dala od ich oczu. Wśród wiadomości o ludziach zmuszonych do ewakuacji oraz zniszczeniach infrastrukturalnych, pod powierzchnią kryła się tragedia zwierząt, które często pozostają w cieniu. Nasi bohaterowie to nie tylko matki, ojcowie i dzieci, ale także nasz czworonożny przyjaciel, Buster, speckowany pies średniej wielkości, który w chwili kryzysu zburzył gromady prawd o ludzkim zapomnieniu na zwierzęta. Jego radosne szczekanie zanikło w tęsknocie, w obliczu walczącego wołania o pomoc przed nadciągającą falą. Jego yard, niegdyś przytulne miejsce pełne słońca i zapachów, zmienił się w szybkoskalny potok, który groził wciągnięciem go w nieznane głębiny. Próba znalezienia solidnego podłoża stała się niewykonalnym wyzwaniem; każdy krok był jak skok w ciemność, w ryzyko utonięcia.
Wszystko zaczęło się, gdy Buster był przywiązany, jak to miał w zwyczaju, w momencie, gdy woda po raz pierwszy zaczęła sięgać ponad progi bramy ogrodowej. Jego opiekunowie, zaaferowani zabezpieczeniem wszystkiego, co mogli, źle zinterpretowali znaczenie Liny, sądząc, że to oferuje mu bezpieczeństwo w niepewnym świecie. Ale z każdą godziną, która mijała, poziom wody wzrastał, osiągając najpierw klatkę piersiową Bustera, a później jego ramiona, zmuszając go do wysiłku, aby utrzymać głowę ponad wirującą wodą. To, co kiedyś było mocnym drewnianym słupkiem, teraz stało się jego pułapką, uniemożliwiając mu wydostanie się w bezpieczne miejsce. Frustracja i paniczne szczekanie ustąpiły miejsca cichym jękom., wyrażając nagląca sprawa, jaką stała się jego walka o utrzymanie się na powierzchni. Z każdą chwilą zmęczenie zaczynało go przytłaczać, a jego mokra skóra stała się dodatkowym balastem.
Niespodziewanym zwrotem akcji była gwałtowna i silna porywa wiatru, co było efektem sztormu, który zrzucał deszcz na jego otoczenie. Fragment dachu z blachy, odpięty od zniszczonego budynku, został wrzucony w bijąca wodę, uderzając w istotę, do której był przywiązany. Choć to nie wystarczyło do uwolnienia go, rozszczepiło kluczowy słup, zmieniając to, co było jego punktem odniesienia, w nieprzewidywalne zagrożenie. Stabilność, której tak rozpaczliwie potrzebował, nagle stała się wyzwaniem; wspinanie się na nogi w niestabilnych warunkach przemieniło jego bliskość w śmiertelną pułapkę, pełną rozkładów i utopionych niebezpieczeństw. Nagle musiał stawić czoła nie tylko wodzie, ale także ryzyku bycia przygniecionym lub zaplątanym w rury.
Minęło kilka godzin, a zmierzch rzucił długie, zniekształcone cienie na zalany krajobraz miasta. Wtedy wydarzyło się coś nieoczekiwanego. Mała, dmuchana łódka, obsługiwana przez dwóch wolontariuszy z prowizorycznej grupy ratunkowej dla zwierząt, ostrożnie przemykała przez zdewastowane ulice. Szukali jakichkolwiek oznak życia, kierując się jedynie delikatnymi jękami lub rozpaczliwymi szczekami, które niosły się na wietrze. Szczęśliwym zbiegiem okoliczności jedna z nich, młoda kobieta o przenikliwym wzroku imieniem Lena, dostrzegła ust Bustera, który ledwie wystawał z gruzów, a jego ciało było zanurzone przy tym szybowym, prawie zapadniętym dobytku.






