Pewnego dnia młoda kobieta natrafiła na małego psa skulonego pod mostem — tak niezwykle wychudzonego i zranionego, że wydawał się niemal cieniem własnego istnienia. W trybie natychmiastowym zabrała go do najbliższego schroniska, ponieważ wiedziała, że sama nie udźwignie tej sytuacji.

W ośrodku wolontariusze natychmiast zorientowali się, że mają do czynienia z krytycznym przypadkiem. Pies, który dostał imię Vito, był skrajnie wychudzony, pokryty zadrapaniami i siniakami, a w jego oczach malował się strach. Widok był szokujący — nikt nie potrafił pojąć, jak do tego doszło.
Natychmiastowe działania ratunkowe
Pierwszym krokiem było podanie jedzenia, lecz Vito nie zdołał przyjąć pokarmu — wszystko zwracał. To nasunęło podejrzenie poważnych zaburzeń żołądkowo-jelitowych, dlatego psiaka przewieziono na pilne badania do kliniki weterynaryjnej.

Badania ujawniły kilka groźnych problemów zdrowotnych. Lekarze zdiagnozowali ciężką infekcję bakteryjną oraz szmery sercowe. Co ważniejsze — badanie potwierdziło obecność pasożyta odpowiedzialnego za dirofilariozę (chorobę sercowo-płucną wywołaną przez nicienia Dirofilaria immitis), czyli tzw. heartworm.
„Stan Vito wymagał natychmiastowej, kompleksowej opieki medycznej” — wspominali ratownicy.
Główne diagnozy
- ciężka infekcja bakteryjna,
- szmer sercowy,
- pozytywny wynik na dirofilariozę,
- zaburzenia przewodu pokarmowego prowadzące do wymiotów.

Vito trafił na oddział intensywnej terapii, gdzie priorytetem było ustabilizowanie układu pokarmowego i powstrzymanie odwodnienia oraz infekcji. Weterynarze starannie dobierali leki i plan karmienia: małe porcje podawane kilka razy dziennie, by przyzwyczaić jego organizm do trawienia.
Małe kroki, wielkie zmiany
Pierwsze dni były trudne, ale psiak wykazał ogromną wolę życia. Wychodząc na krótkie spacerki, miał na łapkach ochronne skarpetki i ubranko, które chroniło go przed zimnem. Stopniowo apetyt się poprawiał, a kolejne dni przynosiły przyrost sił i masy ciała.

Po kilku dobach intensywnej terapii stan Vito na tyle się ustabilizował, że został wypisany do domu tymczasowego. Tam pod opieką cierpliwych wolontariuszy zaczął odzyskiwać radość życia — biegał, bawił się z innymi zwierzętami i nabierał energii.
Nie wszystko jednak przebiegało gładko
Podczas kontrolnej wizyty u lekarza okazało się, że Vito ma częściowe upośledzenie widzenia — wynikające z problemów z nerwem wzrokowym w jednym oku. Zalecane były dalsze konsultacje okulistyczne i neurologiczne. Mimo tego ograniczenia psiak pozostał pełen wigoru i chęci do zabawy.

W międzyczasie prowadzono terapię przeciwko heartworm oraz kontynuowano leczenie infekcji. Z dnia na dzień futerko stawało się grubsze, skóra lepiej napięta, a sylwetka — zamiast kościstej — odzyskiwała zdrową formę.

Wkrótce Vito był już niemal nie do poznania: wesoły, puszysty i silniejszy. Po zakończeniu terapii i kompletnej rekonwalescencji rozpoczęto poszukiwania stałego domu — i w krótkim czasie znalazł rodzinę, która zakochała się w nim bez pamięci.

Podsumowanie
- Ratunek rozpoczął się od przypadkowego odnalezienia pod mostem,
- krok po kroku, dzięki intensywnej opiece, Vito odzyskał zdrowie,
- rozpoznane problemy obejmowały infekcję bakteryjną, szmer serca, dirofilariozę oraz częściową utratę wzroku,
- po leczeniu i czasie w domu tymczasowym pies znalazł kochający dom na stałe.
Wniosek: Historia Vito pokazuje, jak wiele można osiągnąć dzięki szybkiej reakcji i zaangażowaniu specjalistów oraz opiekunów. Nawet najbardziej zaniedbane zwierzęta mają szansę na pełne odrodzenie, jeśli otrzymają właściwą pomoc i troskę.
Niech to będzie przypomnienie: każda interwencja może uratować życie. Vito dziś jest dowodem, że miłość i fachowa opieka potrafią zdziałać prawdziwe cuda.






